Zapraszamy do pójścia śladami Chrystusa w drodze krzyżowej.

 

I. SKAZANY

Wierzę w Boga, Ojca mocy,
Stwórcę niebios, słońca, ziemi.
W Syna co się pewnej nocy
z Ducha począł, z Panny zrodził.
On jest po to narodzony,
aby dać świadectwo Prawdzie,
i Jej siłą jest broniony,
lecz tyś stracił wzrok Piłacie.

Przeszedł wszystkim czyniąc dobrze,
a zdradzony przez Judasza,
jeńcom wolność głosił szczodrze,
sobą zwolnił Barabasza.
Idziesz na krzyż, o Człowieku,
dziwny Królu bez żołnierzy!
Patrz – twój naród mnie przymusił,
twoją krew na siebie bierze...

Odtąd wieki świadczyć będą:
„Bóg umęczon pod Piłatem”.
Nie umilkną, póki klękną
przed przyszłego wieku Panem...
Po toś, człecze szukał prawdy,
by omylić się tak strasznie:
nadal czekasz na Mesjasza,
wszak On przyszedł wtedy właśnie!

 

II. DŁOŃ BOGA

O drzewo hańby, jestem gotów ująć
szorstki pień belki w dłoń.
Gdym stwarzał światy, nieba, ziarno chleba,
wówczas już znałem cię.
Twej hańby krzyk,
zastygły w krwi nieszczęsnej.
Od dzisiaj znaczysz: Życie,
Światło w mroku,
Próg niebios, Boga dłoń...

W serc ludzkich uderz skałę, zrań do głębi,
zwycięż egoizm, grzech.
Gdy mnie uniesiesz w niebo – wszystkich wtedy
śmiercią swą Ojcu dam...
Zstąpiłem z gwiazd,
by zbawić świat, nie potępić.
i będziesz drzewo, święte – bo rozpięte,
dasz ludziom serce me...

 

III. ŚLAD LOSU

Dotknąłeś twarzą ziemi, całym sobą
zwarłeś się z pyłem dróg.
Czyż chciałeś proch uświęcić?
Czy znak wygnieść,
wzór drogi, losu ślad?

Bym kiedyś mógł odnaleźć cię
w bruździe ziemi...?
„Och ja też wiem, co padać, wiem co słabnąć,
wgnieść w ziemię duszy blask....”

O Panie, któryś za nas upadł w drodze,
dodaj sił, dodaj łask.
Pomóż wzrok podnieść z ziemi, spojrzeć w niebo,
powstać znów, ciężar wziąć...

Im większy krzyż, tym bliżej Ty stoisz przy mnie...
Nie pozwól, żeby słabość zniewoliła
mą duszę aż do dna...

 

IV. GDZIE JESTEŚ

Idę nie widząc drogi
i piję męki pył...
Kamienie ranią nogi,
cierń się zachłannie wpił.

Gdzie jesteś Matko, gdzie?
Chcę ujrzeć chociaż Twój cień
Dotknij mnie wzrokiem Twym
I lżejszy będzie mój krzyż...

Nie mogę Synku dojść,
nie mogę objąć Cię –
kordon się zamknął zły,
z Twoim - me serce drży...

O Synku dziecię me,
zaufaj w Ojca moc!
Ja jestem z tobą wciąż,
ty spełń coś rzekł w Ogrójcu.

Gdzie jesteś Matko, gdzie?
Chcę ujrzeć chociaż twój cień...
Ja jestem z tobą wciąż,
ty spełń coś rzekł w Ogrójcu...

 

V. PRZYMUSZONY

Jeżeli nie masz dla mnie innej drogi,
przymuś mnie, obarcz mnie.
Złam mnie srogością drogi, krzyżem trwogi,
ścieżkę mą skrzyżuj z Twą...
I nawróć mnie i nagródź trud
skarbem wiary...
Przeleję ją w me dłonie, już nie minę
tych co nie mogą wstać...

Świat pędzi coraz szybciej w biegu nagłym –
wstrzymaj go, podaj krzyż.
I choćby ci złorzeczył, choćby przeczył
zawróć go męką skrusz...

Bo tylko Ty nasycisz głód
serc naszych...
Jeżeli ciągle zbiegam z Twoich ścieżek,
przymuś mnie, nawróć mnie...

 

VI. WERONIKA
sł. W. Bąk (parafraza A. Wodka); muz. O. W. Skroboszewski CSsR

Widziałam – Weronika z chustą nadchodziła.
Wołałam: „Nie zatrzymuj krwawego pochodu!”
Słyszałam – głos jej płaczem litości zawodził,
a przerażone dłonie miała jakby z lodu.

On czoło w chustę złożył i Twarz się odbiła
pieczęcią niezmazaną – męczeństwa i grozy.
A kiedy chustę nagle ku tłumom zwróciła,
On drugi raz w tej chuście
krwawym kształtem ożył.

Dziś ciągle z męką szukam obrazu tej Twarzy.
A przecież dusza moja – to Weroniki chusta;
I czoło na niej krwawe i zsiniałe usta.
I wieki nie zmywają z niej tego obrazu...

 

VII. ZIARNO W ZIEMI

Chciałeś mnie podnieść, Jezu, sam zaś padasz
ciężar zły w proch cię starł.
Chciałeś mnie umiłować, sobą żywić,
w zamian złość daję Ci...
Byś na bruk padł,
by krzyż się wżarł ogniem w ciało...
Chciałeś, bym Twoim śladem, miłujący
niósł krzyż swój na Twój wzór...

A ja się boję męki, lękam hańby,
trwoży mnie szyderstw śmiech.
Ja wolę w tłumie skryć się, wraz z nim czekać
czy jeszcze wstaniesz raz...

Czyż tak mam iść, aż tak nieść krzyż?
Zbawco powiedz...
„Jeżeli ziarno w ziemi nie obumrze –
bezpłodne, puste jest...”

 

VIII. CIĘŻKIE ŁZY

Kobiety, które znają cenę życia –
łkaniem wstrzymały Cię.
„Och, nie nade mną płaczcie, lecz nad sobą,
nad dzieci waszych snem…”
Bo przyjdą dni,
że będzie zło zwać się dobrem...
„Jeśli z zielonym drzewem to czynią,
cóż z suchym stanie się…?”

Panie, zbaw nas przed płaczem nad różami,
gdy płonie cały świat.
Nie czas żałować świata, kiedy ginie
pod sercem matki syn…

O, wzbudź w nas ból!
O, wzbudź w nas płacz nad sobą!
Bo ciągle sam wylewasz – poprzez wieki –
nad nami ciężkie łzy…

IX. DO KOŃCA
sł. A. Wodka CSsR; muz. P. Andrukiewicz CSsR, K. Dudek CSsR

Znów widzisz, że upadłem, tuż u mety,
ja – twój Pan, ja – twój Bóg.
Ze wszystkiej duszy swojej, z wszystkich sił
kochać uczyłem cię…

Nie lękaj się ukochać tak swego Boga…
Więc chciej człowieku – bracie, wciąż uparcie
wstając, mą drogą iść…

Gdzie tylko grzech cię dotknie, tam mnie czekaj -
pomocną rękę dam.
Wystarczy ci mej łaski, by do końca
donieść swój ludzki los…

Zwycięzcy sam w Królestwie mym służyć będę…
I będzie każda blizna – owoc klęski –
chwałą zwycięstwa tam!

 

X. TUNIKA

Zerwano szatę z Ciebie, Tyś stał nagi,
w chłoście złych oczu, serc.
Krzykiem sieczony mściwym, biczem zniewag,
wstydu nabrzmiałeś krwią…
Godności Król,
czystości łzą za mnie płacisz…
Niechaj w świątynię Ducha nieskalaną
ciało me zmieni się…

Twe serce wciąż umiera w serc milionach.
Miecz wojny grozi wciąż.
Miasta padają w zgliszcza, płaczą dzieci,
świat w kości sobie gra…

Obejmij nas
tuniką swą – całodzianą…
i złącz nas wszystkich w jedno w całej prawdzie.
Złącz nas w miłości swej…

 

XI. OTWARTE RANY

„A o godzinie trzeciej - mówi Pismo –
ukrzyżowali Go…”
Ja - kat okrutny z młotem, z gwoździem w ręce,
wlałem ból w ciało Twe…
Mych grzechów złość
rozpięła Cię na tym drzewie…
I odtąd już na zawsze wszystkich krzyży –
Bóg się brzemieniem stał…

Chryste, posłuszny dla nas aż do śmierci,
daj nam ukochać krzyż.
Przybij nas doń miłością, napełń żalem,
drogę powrotu wskaż…

Z Twych dłoni, stóp,
trysnęła Krew Pojednania!
Gdy włócznia Cię przeszyje, w serca ranie –
ukryj nas, Boże nasz…

 

XII. OJCZE

Czemu, Ojcze, tak pusto?
Wiatr pustynny mnie pali…
Czemu, Ojcze, tak głucho?
Ziemia trzęsie się w dali…
Ojcze, Ojcze, gdzie jesteś?
Gasnę już na tym drzewie;
głowa ciąży, nie mogę
podnieść oczu do Ciebie.

Robak nogą zdeptany,
resztką sił chce ci wyznać:
„Wykonało się… Pragnę…
Ślepcom skruchę daj, wybacz…”
Ojcze, Ojcze, gdzie jesteś?
Gasnę już na tym drzewie;
głowa ciąży, nie mogę
podnieść oczu do Ciebie.

Czuję gorycz – to żołnierz
gąbkę z octem mi podał.
Ojcze, oczy me rozszerz –
mrok się sypie, jak popiół…
Ojcze, Ciebie tu nie ma?!
W ogień rwący ból wezbrał.
Widzę cię: Nowe Miasto
Jan – to syn twój, Niewiasto!
Jan – to syn twój ...

 

XIII. MAGNIFICAT

Już wszystko się skończyło, już nie cierpisz -
Synu mój, Synu mój.
Czy Cię ukoję mirrą, czy balsamem?
Już całun spowił Cię.
Sprzeciwu znak,
zmiażdżony Pan – Syn Człowieczy…
Zanucę pieśń młodości, gdy pod sercem
ufnym nosiłam Cię…

Uwielbiaj duszo moja Pana – Zbawcę,
bo ujrzał niskość mą.
Uczynił wielkie rzeczy – Miłosierny,
wielkim ramieniem swym…

I pomny był
na wierność swej obietnicy…
Dziś serce me strwożone, bo Izrael
odepchnął Ojca dłoń…

 

XIV. KAMIEŃ

Cóż złego ci zrobiłem, ludu mój,
powiedz Mi, powiedz Mi…
Jak kokosz swe pisklęta, tak Ja chciałem
przed śmiercią bronić cię…
Wśród cierni, skał,
szukałem cię – trzódko moja…
„Lepiej, gdy jeden człowiek zmarł za naród…”
Mesjasza ukrył grób…

Lecz kamień odrzucony wesprze wszystko,
węgła głowicą jest.
Pan to uczyni wkrótce swoim ramieniem,
powstanie z martwych Bóg…
Tak wszelkie zło
I grzech, i śmierć pokona…
A grób zostanie pusty – znak, że kiedyś
zmartwychwstaniemy my…

 

XV. NIEDALEKO
sł. Cyryllonas (IV w.), adaptacja A. Wodka; muz. W. Skroboszewski CSsR

Niech zbliżą się do Mnie: król i niewolnik.
Jestem tak samo dobry dla wszystkich proszących.
Niech do Mnie przystąpią: niewolnica i pani,
nie ma bowiem u Mnie względu na osobę.
Niech piją moją krew – tak mali i wielcy,
bo jeden kielich jest, bez dzielenia. 

Ja wezmę drzewo krzyża, aby się uniżyć
i podźwignąć w górę grzesznego Adama.
Bądźcie niedaleko i zupełnie spokojni,
aż powstanę z grobu – wytrwajcie w pokoju…
Bądźcie niedaleko i zupełnie spokojni,
bo przybędę do was w zwycięstwie i chwale.